Just a little break. I'll be back in May! | Mała przerwa. W maju do Was wrócę!

Just a little break. I'll be back in May! | Mała przerwa. W maju do Was wrócę!


Hi my loves! As you know everyone needs a little break. Yes, I also need it. I'm gonna change my country again. I'm gonna back to Poland. This is the reason why I have no time to write new posts for you right now. Of course I'll be back with a lot of new reviews, pictures and good energy.
I hope you will visit and enjoy my blog again in May <3 <3 <3
--------------------
Witam kochani. Jak każdy potrzebuję małej przerwy od blogowania. Niestety praca powaliła lekko moje plany i będę znów wracać do Polski na jakiś czas. Wiąże się to z wynajmem nowego mieszkania, przeprowadzką i masą rzeczy, które muszę załatwić przezd wyjazdem i po przyjeżdzie do nowego domu. Z tego własnie powodu nie będę miała wolnego czasu na pisanie dla Was kolejnych postów. Oczywiście wrócę z masą nowych recenzji, zdjęć oraz dobrej energii.
Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną i odwiedzicie mnie w maju <3
2 urodziny bloga! Dlaczego zaczęłam blogować i co się zmieniło? [ONLY PL]

2 urodziny bloga! Dlaczego zaczęłam blogować i co się zmieniło? [ONLY PL]


Witam kochani. Dziś mamy 26 marca, czyli drugie urodziny mojego bloga! Z tej okazji napisałam dla Was krótki post, gdzie chciałabym pokazać Wam jak przez ten czas zmieniło się moje małe miejsce w sieci i od czego w ogóle zaczęło się moje blogowanie.

Musicie mi również wybaczyć to, że nie przygotowałam dla Was z tej okazji żadnego rozdania. Nie będę ukrywać, że przez ten rok dużo się działo. Przeszłam przez wiele przeprowadzek, wiele wyjazdów, a rok 2018 rozpoczął się ze sporą liczbą wydatków (oraz kolejna przeprowadzką do innego kraju), co uszczupliło mój budżet. Za jakiś czas z pewnością zaplanuję dla Was coś wyjątkowego :D


DLACZEGO ZACZĘŁAM BLOGOWAĆ?
Mój pierwszy wpis pojawił się 26 marca 2016 roku i możecie zobaczyć go tutaj. Przyznam szczerze, że wygląda okropnie, jest mi za niego wstyd, ale od czegoś trzeba było zacząć.

Tak naprawdę to, wszystko zaczęło się już w dzieciństwie. Od małego kochałam pisać, wygrałam nawet pastele czytając własne wiersze na konkursie szkolnym do którego chyba tylko ja się zgłosiłam ;o.

W podstawówce miałam już pierwszego bloga, właśnie tam pisałam swoje odpowiadania, ale kiedyś było jakoś inaczej. Wtedy nie wiedziałam co to marketing, jak się promować, nie było stron na facebooku dla bloggerów (a przynajmniej ja nie wiedziałam o ich istnieniu), ludzie nie wysyłali głupich komentarzy „świetny post, zapraszam do siebie”, a jednak znajdowały się osoby, które czytały moje wypociny. Teraz tak trudno przyciągnąć do siebie prawdziwego czytelnika.
Czy ktoś w ogóle czyta jeszcze blogi na poważnie?



Później po prostu żyłam, czytałam i zaczęłam słać opowiadania na konkursy internetowe. Zawsze byłam dumna, gdy zostałam wyróżniona. Od kilku lat piszę też książkę, którą mam nadzieję kiedyś skończyć. Czy postanowię kiedykolwiek pokazać ją światu? Nie wiem, bo mimo, że z pewnością popełniam błędy w języku polskim i zdaję sobie z tego sprawę, to czy mam ogólny talent, który jest ważniejszy niż przecinki? Czy te 150 stron, które od lat buduję i wciąż rozpisuję mają jakiś sens i ktokolwiek powiedziałby „Wow, to jest rzeczywiście dobre, skąd ty to wzięłaś”?
Kocham pisać i kocham tworzyć! Ten blog jest moim codziennym oderwaniem od pracy i nerwów. Pierwsze wpisy pojawiły się na stronie dresscloud. Pomyślałam wtedy, że blogowanie to przecież fajna sprawa i może rzeczywiście powinnam wrócić.

Nie potrafię robić zdjęć, nigdy się tego nie uczyłam. Staram się czerpać inspiracje skąd tylko się da! A dlaczego właśnie uroda? Dlatego, że z powodu kompleksów kilka lat temu zaczęłam dbać o swój wygląd. Chciałam mieć inny nos, większe oczy, zdrowsze włosy. Zaczęłam szukać na ten temat, czytać, a praca fotomodelki skłoniła mnie do jeszcze większego zgłębiania wiedzy na temat kosmetyków.
Do tego wszystkiego jako dzieciak uwielbiałam drag queens. Pamiętam jak odkryłam w TV program RuPaul Drag Race i zakochałam się w ich makijażach, przesadzonym zachowaniu. Spodobało mi się, że przeciętnie wyglądający facet w kilka godzin może zamienić się w kogoś innego. Miałam wtedy słaby internet, ale przypomniałam sobie o małej miłości do Jeffree Stara. Po latach zaczęłam buszować w internecie, okazało się, że mamy teraz erę makijażu. Wszyscy chcą dobrze wyglądać, mieć idealną figurę, cerę, pięknie podkreślone oczy... no i przepadłam. Gdy okazało się jak sławny jest teraz Jeffree nie mogłam uwierzyć jak świetnie wygląda (ah ten jego makijaż u początków kariery), zainspirował mnie
.



Tak w wielkim skrócie wygląda moja mała historia bloga i tego, dlaczego w ogóle zabrałam się za pisanie. Oczywiście życzę sobie kolejnych zmian, większego zaangażowania, by mój blog jak i moje umiejętności pisarskie każdego dnia się pogłębiały. Życzę sobie też stałych czytelników i tego, by coś co można nazwać pasją przetrwało ze mną na dłużej :)
Na blogu oprócz urody mam dla Was również dział lifestyle w którym piszę wtedy, kiedy przydarzy mi się coś interesującego i mam wenę, by się tutaj tym podzielić, lub kiedy czuję, że muszę gdzieś się wygadać. Uważam, że blog to świetne miejsce, by móc wysłuchać opinii innych ludzi.
Jak widzicie pojawił się też dział food i travel – oba te działy będę z czasem rozbudowywać, więc jeśli interesują Cie zdrowe przepisy, czy zdrowy tryb życia polecany przez amatora takiego jak ja, lub jeśli uwielbiasz podróże (może chcesz zamieszkać w Holandii i pragniesz dowiedzieć się więcej na temat tego kraju od osoby, która tam mieszkania) to serdecznie zapraszam do pozostania ze mną <3


Review: L'biotica charcoal sheet mask | L'biotica maska węglowa na tkaninie

Review: L'biotica charcoal sheet mask | L'biotica maska węglowa na tkaninie


Hi loves. It's Mask Time!. Today I'd like share my opinion on really nice charcoal sheet mask from Polish brand L'biotica. This is my first sheet mask, so I was so excited while using it. I've read so many opinions about masks in the sheet form, so I was really interested why people love them so much ;)

Product Info
Charcoal mask in the sheet form soaked with serum with high content of active ingredients. Due to the high absorption propertis, charcoal is able to clean the skin deeply. It expans pores and removes dirt, toxins and dead skin cells.
Mask contains collagen, hyaluronic acid, ceramids, peptids and pearl extract. 


• Product: L'biotica charcoal sheet mask
• Price: about 4
• Where to buy: Superpharm.pl


Action
Mask is really soaked with active ingredients what is a big plus. It's scentless, so it's perfect if you don't like scented cosmetics.
I leaved this mask for 20 minutes and after this time I patted the rest of the emulsion into my skin. Skin was a bit sticky, but it looked really healthy and naturally shiny.
My pores looked a bit smaller, so I think regularly treatment repeated could help with pores.
It didn't slide from my skin, so you can do your everyday homeworks during the mask is gonna clean your skin.
There's one minus of this product, it doesn't have a sheet on the nose. My nose has so manny pores and I'm always looking for a good cleansing on it.
It's paraben and SLS free.


Ingredients
Aqua,Glycerin,Methylpropanediol,Bupleurum Chinensis Root Extract,Chaenomeles Sinensis Fruit Extract,Ficus carica (Fig) fruit extract,Beta-Glucan,Sodium Hyaluronate,Hydrolyzed Collagen,Acetyl Hexapeptide-8,ceramide Np,Hydrogenated Lecithin,Caprylic/Capric Triglyceride,Tocopheryl Acetate,Ascorbic Acid, Charcoal Powder,Pearl Extract,Xanthan Gum,PEG 14M,Hydroxyethylcellulose,Disodium EDTA,Allantoin,Chlorphenesin,PEG-60 Hydrogenated Castor Oil,Phenoxyethanol,1,2-Hexanediol,Propanediol,CaprylylGlycol,Illicium Verum (Anise) Fruit Extract,Parfum


Final Thoughts
In my opinion this is really good mask and I could use it again. The price is a bit big, but if you can spend your money on regular tretmens, I can recomment it to you. This is was my first sheet mask, but now I know that I love them and I will use them as often as possible ;)


Do you like sheet masks? What do you think about them? Could you recommend me something? :)


Witajcie kochani. Dawno nie było nic z działu „Mask Time”, dlatego dziś mam dla Was recenzję oczyszczająco-detoksykującej maski węglowej od L'biotica. Jest to również moja pierwsza maska w płachcie, dlatego podzielę się też pierwszym wrażeniem na temat masek na tkaninie. Wiele o nich czytałam, dlatego byłam bardzo ciekawa za co kobitki je lubią.

Informacje O Produkcie
Oczyszczająca maska węglowa na tkaninie o silnym działaniu detoksykującym poprawia stan i kondycję skóry problemowej, ze skłonnością do wyprysków. Węgiel, dzięki silnym właściwościom absorbującym, posiada zdolność głębokiego oczyszczania skóry. Otwiera pory, usuwając zanieczyszczenia, toksyny i martwe komórki naskórka.
Zawiera kolagen, kwas hialuronowy, ceramidy, peptydy oraz ekstrakt z pereł.
 

• Produkt: Maska węglowa na tkaninie L'biotica
• Cena: około 16 zł
• Gdzie kupić: Superpharm.pl

Działanie
Maseczka była świetne nawilżona aktywnymi składnikami, co jest jej ewidentnym plusem. Zapach był praktycznie nie wyczuwalny, więc produkt powinien sprawdzić się u osób lubiących bezzapachowe kosmetyki.
Maskę zastosowałam na 20 minut, a pozostałość emulsji wmasowałam w skórę. Po wmasowaniu emulsji w buzię, na skórze została delikatnie lepka warstwa, ale cera nabrała ładnego, zdrowego blasku i wydawała się być ukojona.
Zaskórniki rzeczywiście delikatnie się zmniejszyły, więc myślę, że regularne stosowanie maski mogłoby przynieść fajny efekt.
Podczas noszenia maseczki myłam naczynia i sprzątałam mieszkanie i nie zauważyłam, by maska się zsuwała. Jest łatwa do nałożenia, ale minusem jest brak tkaniny w miejscu nosa. Niestety mój nos jest bardzo zanieczyszczony i zawsze zależy mi, by produkt potrafił sobie poradzić z jego oczyszczeniem, jednak tutaj nie do końca się to sprawdziło.
Maska jest wolna od SLS i parabenów.
Skład znajdziesz wyżej (ingredients).

Końcowe Przemyślenia
Uważam, że ta maska jest świetna i z chęcią kupiłabym ją ponownie. Moim zdaniem cena jak na jednorazowe użycie jest trochę za wysoka, ale jeśli możesz pozwolić sobie na regularne fundowanie skórze takiego zabiegu w domu, to serdecznie polecam Ci tę maseczkę na tkaninie. Ja osobiście będę z chęcią wracać do masek w płachcie

A czy Ty lubisz maski w płachcie? Znasz tę prezentowaną w tym wpisie? Jakie maski na tkaninie mógłbyś mi polecić? :)
 

You might also like:
Review: Golden Rose Smokey Lash Defining Volume+Intensely Black mascara

Review: Golden Rose Smokey Lash Defining Volume+Intensely Black mascara


Hi. This is my first product from Golden Rose. I was really excited using it and today I'd like to share my opinion on Golden Rose Smokey Lash mascara. If you are interested in this product and you want to see how it looks on my lashes, just keep reading.

Product Info
SMOKEY LASHES MASCARA a mascara that adds volume and fullness to lashes thanks to perfect combination of innovative smudge prof, quickly dry formula and unique soft fiber brush. Defines lashes wih intense black color and creates dramatic look for perfect smokey eye make-up.



• Product: Golden Rose Smokey Lash Defining Volume+Intensely Black mascara
• Price: €9.95
• Where to buy: Goldenrose.nl | Totalbeauty-shop.nl

Action
I have to say that I love this rose packaging. Brush is soft, but quite big what can be a problem for people with small eyes.
After first using I was not convinced about this product because it doesn't give me length I would like to have but I noticed that mascara defines my lashes really well. They looked thicker and perfect as a base for false lashes.
Mascara stick my lashes a bit, so you have to be careful putting on a second layer.
It dries quickly, but it can smugde a little bit through the day as well.


Ingredients 
Aqua, synthetic beeswax, ci 77499, glyceryl stearate, acacia senegal gum, copernicia cerifera cera, c18-36 acid triglyceride, stearic acid, acrylates copolymer, triethanolamine, palmitic acid, butylene glycol, panthenol, kaolin, phenoxyethanol, caprylyl glycol, hydroxyethylcellulose, potassium sorbate, sapphire powder.

Final Thoughts
I think this is a mid-priced product that is ok, but it's not what I'm looking for. It gives me really nice volume, but it doesn't give me enough lengh. Regardless, I think it's worth to try out, especially if you are looking for good defines of your lashes.


Cześć. Jest to mój pierwszy produkt marki Golden Rose, więc byłam bardzo podekscytowana mogąc przetestować tę ślicznie wyglądającą maskarę do rzęs. Jeśli jesteś ciekawy co o niej myślę i jak się u mnie sprawdziła oraz jak wygląda na moich rzęsach, to zapraszam na dalszą część wpisu.

Informacje O Produkcie

Tusz do rzęs, który dzięki swojej innowacyjnej i szybkoschnącej formule zwiększy objętość i podkręci rzęsy oraz nada im czarny kolor nie pozostawiając smug.
Unikatowa i miękka szczoteczka umożliwi idealne rozprowadzenie produktu na rzęsach.


• Produkt: Maskara Golden Rose Smokey Lash Defining Volume+Intensely Black
• Cena: 15.90 zł
• Gdzie kupić: Ladymakeup.pl | Goldenrose.pl | Ezebra.pl

Działanie
Przyznam, że bardzo zauroczyło mnie opakowanie tej maskary. Szczoteczka posiada miękkie włókna ale jest dość duża, dlatego osoby z bardzo małymi oczami mogą nie być zadowolone z jej rozmiaru.
Z początku wcale nie polubiłam się z tą maskarą, ponieważ wydłużenie rzęs nie było dość zadowalające. Skupiłam się więc na obietnicy producenta i zaobserwowałam, że maskara bardzo ładnie pogrubia i rozdziela rzęsy. Wyglądają one rzeczywiście na grubsze, dlatego używałam tej maskary, gdy tylko miałam ochotę dokleić sztuczne rzęsy.
Maskara delikatnie skleja rzęsy, dlatego jak z każdą maskarą warto uważać przy nakładaniu drugiej warstwy.
Schnie w miarę szybko, w ciągu dnia potrafi się odbić (chociaż nie zawsze), ale nie jestem w stanie powiedzieć jak radzi sobie latem i czy mocno się rozmazuje.
Potrafi się również delikatnie osypać, ale nie jest to bardzo uciążliwe w ciągu dnia.

Skład znajdziesz wyżej (ingredients). 

Końcowe Przemyślenia
Moim zdaniem ten produkt, to maskara ze średniej półki. Moje odczucia w stosunku do tego tuszu są takie sobie. Z jednej strony ładnie pogrubia, ale z drugiej nie wydłuża, a na tym mi najbardziej zależy. Cena maskary jest niska, więc myślę, że warto ją wypróbować, ale nie jest to produkt, który urzekł mnie tak bardzo, że kupię ją ponownie.
Review: Miya Cosmetics myWonderBalm Hello Yellow moisturizing cream with mango butter

Review: Miya Cosmetics myWonderBalm Hello Yellow moisturizing cream with mango butter


Good morning. As you know moisturizing is really important in our everyday skincare routine. I have a big problem, because I have an oily skin that doesn't like too much oils and butters. This winter I've been fall in love with Miya Cosmetics myWonderBalm Hellow Yellow face cream with mango butter, so If you want to know why I like this product, just keep on reading.

Product Info

Hello Yellow face cream moisturizes, nourishs and soothes the skin. Contains mango butter, grape seed oil, vitamine E and provitamine B5. Doesn't contains parabens, silicones, minerals oils, wax and synthetic dyes. It absorbs fast and it's perfect as a makeup base. Recommend for normal to mixed skin. It's cruelty free and you can use it on all your body.
 


• Product: Miya Cosmetics myWonderBalm with mango butter
• Price: 7.50/75ml
• Where to buy: Miyacosmetics.com | Rossmann.pl

Action
My skin doesn't like butters and oils, but here formula is pretty light (not too light, but also not too heavy) and absorbs fast. It doesn't clogg my pores what I really love about!
What is important this cram is perfect as a day cream – it moisturizes my skin so well and it doesn't leave an oily coat on it. After regular use skin is smooth and looks healthy.
Works great with my foundations. Cream smells really nice, a bit like chemical mango butter, but it's still really nice scent.
Packaging is simple and easy too use. In my opinion it's perfect cream for normal skin, but it can also work for oily skin like mine.
Price is good and it's not a standard 50 ml cream, it has 75ml.

Ingredients
Aqua (Water), Propylheptyl Caprylate, Decyl Oleate, Glycerin, Potassium Cetyl Phosphate, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Panthenol, Phenoxyethanol, Sodium Polyacrylate, Tocopheryl Acetate, Triethanolamine,
Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Sodium Phytate, Alcohol, Parfum (Fragrance),Hexyl Cinnamal,
Limonene, Linalool


Final Thoughts
I definitely recommend you this face cream. It's really worth to buy and try out. Miya Cosmetics has a few diferrent nice products that I'd like to buy in the future. The next cream I'm gonna try is „I love me” with rose oil. Also I want to buy the rest product they have. 


Have you ever heard about this Polish brand? Would you like to try this out? What moisturizing cream is your favourite right now?


Dzień dobry. Jak pewnie wiesz nawilżanie jest bardzo ważne w naszej codziennej pielęgnacji skóry. U mnie niestety występuje ten problem, że mam skórę tłustą, która nie lubi zbyt dużej ilości olei i maseł. Mimo wszystko tej zimy zakochałam się w świetnym kremie Miya Cosmetics myWonderBalm Hellow Yellow z masłem mango. Jeśli masz ochotę dowiedzieć się jak zadziałał na mojej buzi i dlaczego się z nim polubiłam, to zapraszam do dalszego czytania. 

Informacje O Produkcie
Krem Hellow Yellow nawilża, odżywia, poprawia elastyczność, koi i łagodzi skórę. Zawiera masło mango, olej z pestek winogron, witaminę E i prowitaminę B5. Nie zawiera parabenów, silikonów, olejów mineralnych, parafiny, PEG-ów, sztucznych barwników oraz glikolu popelynowego. Nie jest testowany na zwierzętach. Krem można używać do całego ciała.



• Produkt: Miya Cosmetics myWonderBalm Hello Yellow nawilżająco-odżywczy krem z masłem mango
• Cena: 29.99 zł/75ml
• Gdzie kupić: Miyacosmetics.com | Rossmann.pl

Działanie
Moja skóra nie przepada za nadmierną ilością olei czy maseł, ale tutaj formuła kremu jest całkiem lekka (nie zza lekka, nie za ciężka) i wchłania się szybko. Nie zapycha również moich porów, co uwielbiam w tym produkcie!
Co najważniejsze krem świetnie nawilża, a po dłuższym stosowaniu skóra jest znacznie bardziej wygładzona i wygląda zdrowiej.
Krem świetnie współgra z moimi podkładami. Pachnie przyjemnie, trochę jak chemiczne mango, jednak nadal zapach jest bardzo ładny.
Opakowanie jest proste i łatwe w użyciu. Moim zdaniem to idealny krem dla skór normalnych, ale powinien sprawdzić się również na skórach tłustych jak moja.
Według mnie cena nie jest wygórowana, tym bardziej, że nie jest to standardowy krem o pojemności 50 ml, mamy tu aż 75ml.
Składniki znajdziesz wyżej (ingredients). 


Końcowe Przemyślenia
Zdecydowanie polecam ten krem. Naprawdę warto go kupić i sparwdzić na sobie. Miya Cosmetics ma w ofercie kilka ciekawych produktów, które chciałabym wypróbować w przyszłości. Kolejnym produktem jaki kupię to krem I love me z olejkiem różanym, ale nie odpuszczę reszty kosmetyków tej marki.

A Ty kiedykolwiek używałeś kremy Hellow Yellow? Próbowałeś innych kosmetyków tej marki? Co o nich myślisz? Mógłbyś mi je polecić?


You might also like:
Copyright © 2014 Karolinka's beauty and makeup , Blogger